Powroty zawsze są ciężkie. Kiedy dziś wróciłem po chorobie na trening po nieobecności poczułem, że odzyskuję siłę. Na treningu nie licząc zawodów nie byłem aż 10 dni. Dla mnie to bardzo duża przerwa.
W poniedziałki jak zwykle robiliśmy siłę. Chciałem robić wszystko na obciążeniach, które robiłem przed chorobą. Łatwe to nie było szczególnie, że dziś mieliśmy wyciskania na ławce prostej, wyskoki z półprzysiadu, rwanie, wykroki ze sztangą na odcinku no i na koniec półprzysiady. Szczególnie przy trzech powtórzeniach na rwaniu z 40kg czułem, że granica między upuszczeniem sztangi na głowę a przeżyciem jest niewielka. Ale dzięki mojemu wiernemu kompanowi treningowemu Piotrkowi dałem radę i z tekstem Never back down kończyłem trening.
Miejmy nadzieję, że pogoda wkrótce się poprawi i będzie można robić szybkość na dworze. Niektórzy tak jak Usain Bolt na fotografii poniżej na brak słońca nie mogą narzekać, i mogą śmigać na stadionie w blasku słońca









